~Kruk~
Nie miałem nawet czasu by dopić, wystrzeliła z domu tak szybko ,że przez chwilę myślałem ,że zatrzymam się na drzwiach. Stanęliśmy przed domem rozglądając się po całej okolicy lecz ta mgła była nie do przejrzenia, nawet barierka jakieś pół metra przed nami była ledwo widoczna.
Damon: No to co teraz?
Dziewczyna: Mnie się pytasz? Przecież to ty masz wyostrzone zmysły i zdążyłeś poznać okolice więc powinieneś dać sobie radę.
Damon: Mówił ci ktoś kiedyś ,że jesteś ZA bardzo pewna siebie?
Dziewczyna: Szczerze? Średnio mnie interesuje czyjaś opinia.
Damon: Wiesz co? W innych okolicznościach, umówiłbym się z Tobą, zamówiłbym pokój na noc..
Dziewczyna: Marz sobie dalej ,a czas leci.
Damon: Dobra, dobra..idziemy w tamtą stronę, trzymaj się blisko, nie chciałbym zgubić takiego okazu.
Dziewczyna: Nie martw się, w razie czego zdążę Cię kopnąć w tyłek.
Ta dziewczyna była bardziej naładowana testosteronem niż nie jeden facet, to było strasznie wkurzające ale i męczyła mnie ciekawość skąd u niej taka zaborczość. Przez całą drogę chciałem cholernie dowiedzieć się czemu taka jest ale oczywiście nie było nawet sekundy, być może to co się tutaj działo, było bardziej poważne niż sobie zdawałem więc by jej pomóc i sobie musiałem szybko się skupić i wymyślić coś bo ta mgła nie była zwykłą gęstą mgłą jaką się spotyka zazwyczaj. Im bardziej się zbliżaliśmy do lasu, tym bardziej zawodziły moje zmysły,
Damon: Dobra, mam dobrą i złą wiadomość.
Dziewczyna: Dobra?
Damon: Zazwyczaj ludzie zaczynają od złej by poprawić sobie nastrój tą dobrą.
Dziewczyna: Nie mam na to czasu, mów!
Damon: Jesteśmy bardzo blisko lasu, być może nawet już w nim jesteśmy..
Dziewczyna: Być może?!
Damon: Ta mgła mgła musi być naszpikowana jakimiś zaklęciami, moje zmysły zawodzą.
Dziewczyna: To się może zgadzać, dzięki temu wampiry nie będą w stanie wyjść z lasu zanim pojawi się bariera.
Damon: Dobra to co teraz?
Dziewczyna: Nie mam pojęcia. Mogłabym użyć kompasu by nas pokierować gdybym wiedziała gdzie leży wejście jednak nie zdążyłam go znaleźć.
Damon: Ja wiem gdzie jest ale nic nie widzę więc nie mam jak nas skierować.
Dziewczyna: Super, nawet Ty się stajesz bezużyteczny!
Damon: Ej! Ranisz wiesz?
Dziewczyna: Wybacz, myślałam ,że wampir nie ma serca.
Damon: Jak trafimy na jakiegoś to ci pokażę. Dobra, trzeba coś szybko wymyślić..
Stanęliśmy w miejscu i nie mieliśmy pojęcia co dalej, Ona nerwowo łaziła w kółko co powoli doprowadzało do obłędu, miałem ochotę ją zahipnotyzować ale nie mogłem. Jakby tego było mało, nad moją głową siedziało durne ptaszysko ,które darło się jak opętane. Oni chyba tutaj je tresują by nie odstawały z charakterem od mieszkańców..........wow czasem sam siebie zaskakuje.
Damon: Mam!
Dziewczyna: Znów jakiś durny dowcip?
Damon: Nie tym razem, trzeba jakoś zwabić tego ptaka.
Dziewczyna: Czy ty się dobrze czujesz?
Damon: Zaufaj mi, bardziej pokręcony niż Ty od tego pomysłu nie będę.
Znów zmierzyła mnie tym swoim dziwacznym wzrokiem po czym nie mam pojęcia skąd, wyciągnęła kawałek zakrwawionej skóry. Nigdy nie spotkałem się z łowcami ale to jest co najmniej chore.
Damon: Współczuje twoim dzieciom.
Dziewczyna: To jest przynęta ,którą mój ojciec stosuje na wygłodniałe wampiry, sam zapach krwi ich nie przekonuje czasem więc nosimy kawałek skóry, to się zawsze sprawdza.
Damon: Tylko na pierwszaki
Dziewczyna: nie ważne, leci..
Nie wiem jakim cudem ale jej się udało, nie przypuszczałem ,że da się zwabić kruka padliną ale jak widać te tutaj są dość oryginalnie żywione. Złapałem go szybko i spojrzałem w oczy, ptaki nie mają rozumu takiego jak człowiek i nie rozumieją ludzkiej mowy więc musiałem wejść mu do głowy i ''wgrać'' wspomnienia w ,których istnieje głównie ja jako ktoś pozytywny, dałem mu fałszywe wspomnienia w ,których go karmie i szkolę. Powoli go postawiłem na ziemi i dałem jakieś okruszki by pokazać ,że nie ma czego się bać. To była chyba najszybsza tresura zwierząt w historii. Kazałem mu przelecieć się nad lasem i zatrzymać nad skałą ,którą zapamiętałem.Ptak ruszył od razu i minęło niespełna kilka minut jak zobaczyłem jak krąży kilkaset metrów wgłąb lasu nad drzewami. Mgła może była gęsta ale do pewnej wysokości. Dotarliśmy na miejsce ale musieliśmy być ostrożni, baardzo ostrożni. Usłyszałem przed sobą bicie serc, kazałem jej schować się za drzewem i czekać, a ja poszedłem to sprawdzić. Przy włazie stało dwóch osiłków, prawdopodobnie, ochroniarze tego terenu. Nie mogłem ich zabić bo nie byłem w stanie tam wejść. Przyznam ,że im dłużej przebywałem z tą dziewczyną, tym bardziej traciłem wiarę w swoją błyskotliwość. Wychyliłem się zza drzewa i zobaczyłem jak podchodzi do tych dwóch i zaczęła gadać z nimi jak gdyby nigdy nic:
Dziewczyna: Chcę się widzieć ze swoim ojcem.
Wampir: Może trochę grzeczniej
Dziewczyna: Marzyciel...zawołaj mojego ojca albo mnie do niego zaprowadź.
Wampir: Niestety ale tylko dwie osoby potrafią wejść i wyjść z jaskini i to nie jestem ja. Jeżeli chcesz spotkać się ze swoim tatuśkiem, musisz poczekać na Kiliana.
Dziewczyna: A kiedy ma się zjawić?
Wampir: Właściwie...już jest.
Zaraz za plecami dziewczyny pojawiła się postać w czarnym płaszczu, którą śledziłem.
Damon: Teraz zobaczę jak on tam włazi, z góry średnio widać co on tam grzebał przy nim.
Kilian: Witaj, co sprowadza tutaj córkę naszego przyjaciela?
Dziewczyna: Chcę się widzieć z moim ojcem.
Kilian: Jest zajęty, trenuje. Ty byś mogła zrobić to samo i wesprzeć ojca w końcu jesteś jego uczennicą.
Dziewczyna: Wpierw chcę z nim pomówić. Zabierz mnie do niego.
( Kilian spojrzał na swoich podwładnych i dał znak by odeszli, jednak przed tym, podszedł do jednego z nich i potajemnie zranił, spuszczając trochę jego krwi, zabierając ją ze sobą )
Kilian: Nie będziesz miała wiele czasu, lepiej dobrze go wykorzystaj.
Ten cały Kilian, jedynie czego używał do usunięcia głazu to wampirza krew, a ja się siłowałem z nim jak głupi, mogłem po prostu urwać któremuś łeb i wylać na kamyk.......czasem to jest na prawdę irytujące jak wiele myślisz nad rozwiązaniem ,które okazuje się dziecinnie proste. Zniknęli w jaskini po czym kamień wrócił na swoje miejsce i wampiry również. Teoretycznie, osiągnęła co chciała jednak nie miałem zamiaru siedzieć tutaj i patrzeć w niebo.
Damon: Ekhem...Przepraszam, zgubiłem się, którędy do chatki Joe?
Wampir I: Jakiego Joe?
Damon: Nie znacie Joe? Wszyscy znają Joe'a ,spoko koleś.
Wampir II: Zabieraj się stąd, tutaj nikogo takiego nie znajdziesz.
Damon: Problem w tym ,że widziałem jak moja dziewczyna tutaj schodzi ,a chciałbym z nią pogadać.
(Wampiry spojrzały podejrzliwie na Damona, po czym rzuciły się w jego kierunku)
Damon: I znów to samo...
(Damon błyskawicznym ruchem wyminął pierwszego wampira, skręcając mu kark, drugi zdążył go złapać jednak Damon, przebił jego bok kawałkiem zaostrzonego patyka ,który schował w tylnej kieszeni)
Damon: A teraz oddasz mi swoje serce...dosłownie.
( Damon wbił gwałtownie dłoń w pierś, wampira wyciągając serce )
Damon: A teraz, posłuży mi za klucz.
Wycisnąłem krew z serca na kamień, tak tak wiem mogłem delikatniej ale czemu mam sobie odmawiać odrobiny zabawy. Głaz się odsunął, dopuszczając mnie do schodów. Zszedłem na dół, pełno korytarzy, ale tylko z jednego dobiegały głosy więc powoli pokierowałem się w ich kierunku. Wyjrzałem zza ściany i zobaczyłem umięśnionego faceta, zaopatrzonego w całą jaskinie broni przeciw wampirom. Widać dziewczyna nie przesadzała, mówiąc o ilości zwabionych wampirów. Usłyszałem jak dziewczyna kłóci się z nim i prosi go by uciekał z nią, jednak ojciec zdawał się być nieugięty. Musiałem wprosić się na pogawędkę:
Damon: Przepraszam ,że przerywam tą rodzinną pogawędkę..
Ojciec: Kim jesteś? Co tutaj robisz?! Przyprowadziłaś tutaj wampira?!
( Łowca wyciągnął broń i wystrzelił w kierunku Damona kołek, lecz Damon zdążył go uniknąć, Łowca chciał użyć następnej broni lecz tym razem dziewczyna go zatrzymała )
Dziewczyna: Tato stój! On nie jest zły, jest zarozumiały ale mi pomaga.
Damon: Ja jestem zarozumiały? To ty się ciskasz całą drogę.
Ojciec: On nie ma prawa tu być ,a już przede wszystkim nie ma prawa żyć. Powinnaś była go zlikwidować, to nasze zadanie!
Dziewczyna: Wiesz dobrze ,że nie będę tego robiła, pogodziłam się już ze śmiercią Erika ale nie mam zamiaru dalej żyć i patrzeć jak giną osoby ,które wcale nie chciały być tym kim są!
Ojciec: To pomyśl ,że je uwalniamy od tego!
Dziewczyna: Erik potrafił się hamować, bardzo dobrze sobie radził ,a Ty go zabiłeś! Nie mam zamiaru już do tego wracać, teraz trzeba stąd uciekać, nawet jeżeli pomożesz mu to potem staniesz się zbędny, Ciebie też zabije!
Ojciec: Wiem o tym ale mimo to, nie mogę uciec..
Dziewczyna: Dlaczego? Co cię tutaj trzyma? Chora chęć zabijania wampirów?
Ojciec: Nie tylko.......On ma twoją matkę i siostrę.
( Dziewczyna zastygła wpatrując się z niedowierzaniem w ojca )
Dziewczyna: Przecież.....przecież one zginęły, to.. to nie prawda, On cię oszukuje..
Ojciec: Widziałem się z nimi, zawarłem z nim układ, że jeżeli wykonam co do mnie należy, wy wszystkie będziecie wolne.
Damon: Czyli mamy patową sytuacje.
Dziewczyna: Wiesz gdzie je trzyma?
Ojciec: Nie ale matka i Ja nosimy talizmany ,które wzajemnie się potrafią odnaleźć.
Dziewczyna: Zrobimy tak, Ty musisz go przekonać ,że potrzebujesz wyjść na zewnątrz, a Ja z Nim odnajdziemy je i wyciągniemy stąd.
Damon: Chwila moment, a co z tą gigantyczną pułapką? Chciałbym jeszcze pożyć, nie pozwolę by i mój Brat tutaj trafił na pewną śmierć.
Ojciec: Nie obchodzi mnie co się z wami stanie..
Dziewczyna: Tato! On mnie uratował, jeden z sługusów Kiliana, chciał mnie zabić.
(Ojciec, przetarł brodę patrząc na Damona z zastanowieniem )
Ojciec: Ehh...Maszyna, jest w dużej komnacie jednak nie wiem ,który korytarz do niej prowadzi. Nie wolno mi było tam zaglądać.
Damon: Dobra, zostały nam niespełna 2 godziny, musimy się pośpieszyć.
Ruszyliśmy powoli w stronę tuneli, gdy mieliśmy się rozdzielać Ojciec odwrócił się i powiedział:
Ojciec: Macie godzinę jak was nie zobaczę to wracam.
Dziewczyna: Spotkamy się w domu.
( Ojciec podszedł do Damona, spojrzał mu w oczy i powiedział )
Dziewczyna: Nie wiem dlaczego Ona tak bardzo was broni, ale lepiej by się jej nic nie stało, masz jej bronić.
Damon: Łooł aż mi ciarki przeszły, proszę się nie martwić, dobrze pan ją wyszkolił ,a przy mnie jest w 100% bezpieczna.
Rozeszliśmy się, teraz przynajmniej wiedziałem czemu taka jest. Jej chłopak był jak Stefan, a myślałem ,że tylko mój braciszek aż tak tęsknił za bycie człowiekiem. Dotarliśmy do rozwidlenia się korytarzy, dziewczyna wymierzyła tym talizmanem ,który zostawił jej ojciec w każdy z nich, po czym ruszyła dalej. Szło teoretycznie dobrze póki nagle nie upadła zwijając się z bólu. Z jednego z korytarzy wyszedł Kilian mamrocąc swoje czary mary ,a za nim stało kilka wampirów trzymające Kobietę i małą dziewczynkę.
Kilian: Myślałaś ,że jestem aż tak głupi? Najpierw ginie mi jeden z podwładnych, potem ty się tutaj zjawiasz, twój ojciec nagle potrzebuje wyjść?
Dziewczyna: Aaaa! to boli, aałaa przestań!
Damon: Puść Ją!
Kilian: A ty co za jeden? Wyczuwam wampirzą naturę, to dziwne: Łowczyni i wampir współpracują.
Damon: Nie bądź taki mądry, czarodziej pracujący z własną ofiarą.
Kilian: Hahahah oni są zahipnotyzowani, a dodatkowo zabezpieczeni magią, musiałem poznać waszą naturę by wiedzieć jak was zwabić, ale nie martw się, niebawem poznasz moich prawdziwych wojowników.
( Czarodziej wskazał na Damona i dziewczynę, po czym wampiry skrępowali ich i zaprowadzili do lochów )
Heh najwyraźniej nie będzie tak różowo jak mi się zdawało. Mam nadzieje tylko ,że dziewczyna żyje bo inaczej nawet jeżeli zniszczę tą maszynę, jej ojciec będzie uganiał się za mną do starości. Teraz muszę szybko coś wykombinować bo czas już nam prawie się kończy.





Świetny rozdział. Z niecierpliwością czekam na następny ;) -Gabrielle ;*
OdpowiedzUsuń