sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział V

~Kimkolwiek jestem, cokolwiek czuje~


Leży już o 10 min nieprzytomna. Nie wiem co zrobić, te ściany są solidne, nie przebije się własnymi siłami, a kraty zabezpieczone są werbeną, i za cholerę nie wiem jak to zrobił. Ehh.. muszę poczekać aż się wybudzi, może Ona coś wymyśli..Cholera, już więcej nie zatrzymuje się w takich miejscach, zaczynam doceniać większe miasta, nawet smrody uliczne to byłby pikuś przy tym. Dobra chyba już schizuje, a czas się kończy.

Damon: Hej złośnico, wstawaj! Nie mamy czasu na spanie...Helloł!
( Dziewczyna uchyliła oczy i wymamrotała kilka słów próbując się podnieść )
Dziewczyna: Stul dziób! Co się stało?Ałł, Cholera!
Damon: Noo, cała i zdrowa, charakterek też się ma dobrze. Jakieś pomysły?
Dziewczyna: Wyrwij kraty ,albo przebij się przez ściany, przecież masz wampirzą siłe.
Damon: Na tyle też potrafiłem wpaść, a przynajmniej nie słyszałem twoich złośliwości. Musimy pomyśleć nad czymś innym.
Dziewczyna: Ehh...jestem w połowie czarownicą, może coś mi się uda.
Damon: Łowczyni wampirów i czarownica w jednym? To da się tak?
Dziewczyna: Mój ojciec jest tak naprawdę moim ojczymem, szkoli mnie ale geny mam po mamie,a ona jest czarownicą. Stąd w domu księgi jakbyś nie zauważył.
Damon: Dobra to mamrotaj co trzeba, bo czas nas goni.
( Dziewczyna usiadła naprzeciw krat i zaczęła wypowiadać zaklęcia )

Przyznam ,że wystraszyłem się troszkę kiedy nie wstawała, to było dość dziwne. Zbyt długie przebywanie w pobliżu kobiety, która na dodatek jest interesująca, wywołuje u mnie jakieś ludzkie skutki uboczne. Przyznam ,że jest bardzo ładna, mimo tego złośliwego charakterku. W końcu mój gust: niższa, wysportowana,  długie czarne włosy, piwne oczy i ten latynoski kolor skóry. Charakterek taki ,że nigdy bym się nie nudził, poza tym zawzięta i zaradna... eh gdybym trafił na taką zanim spotkałem Katherine, zanim zrobiła ze mnie to czym jestem. Wow chyba mi odbiło, ja na prawdę świruje.........

Dziewczyna: Chyba już.
Damon: Chyba? A co wyczarowałaś?
Dziewczyna: Teoretycznie teraz możesz chwycić kraty, które dzielą nasze cele, a u mnie już będziesz w stanie wyrwać je, moje są mniej zabezpieczone bo On wie ,że nie mam żadnych mocy Łowcy.
Damon: Dobra to odsuń się na wszelki wypadek.
( Damon chwycił kraty i energicznym ruchem wyrwał część z nich )
Damon: Dobra teraz przygotuj się bo na pewno będzie tutaj sporo wampirów, trzymaj się mnie.
Dziewczyna: Nie mam pięć lat.
Damon: Po twoim zachowaniu trudno stwierdzić...idziemy

Udało nam się wydostać i na oślep szliśmy przez korytarze. O dziwo nie trafiliśmy po drodze na żadnego wampira. W pewnej chwili usłyszałem coś, brzmiało tak jakby ocieranie kamienia o kamień. Zapewne byliśmy blisko wyjścia ale to nie tego szukaliśmy. 


Damon: Jesteśmy tutaj gdzie byliśmy gdy rozdzielaliśmy się z twoim ojcem, pójdziemy tą drogą co wcześniej ale tym razem skręcimy w tą z ,której przyszedł Kilian.
 
Byliśmy coraz bliżej, w pewnym momencie poczułem się strasznie słaby, to miejsce było zabezpieczone nie tylko magią ale i duużą ilością werbeny.

Dziewczyna: Hej, co ci jest?
( Damon upadł na jedno kolano łapiąc się za skronie )
Damon: To miejsce jest za dobrze zabezpieczone, dam radę przejść jeszcze kawałek ale potem chyba będziesz musiała tam wejść sama. 

Przeszliśmy jeszcze kawałek, lecz gdy weszliśmy do komnaty, nie byłem w stanie iść dalej, ta komnata była pełna werbeny. Będę musiał ją puścić samą co mi się wcale nie widzi.


Dziewczyna: Ale ja nie wiem jak to zniszczyć, nie mam tyle siły..
Damon: Posłuchaj mnie, pójdziesz tam i spróbujesz się dowiedzieć jak to działa, może jest coś co napędza to.
Dziewczyna: Dobra, zaraz wracam.
( Damon złapał dziewczynę za rękę w ostatnim momencie gdy wstawała. Dziewczyna spojrzała na niego ze zdziwieniem. Damon opuścił wzrok i z grymasem na ustach od bólu mruknął )
Damon: Ehh uważaj na siebie. Obiecałem twojemu ojcu ,że nic ci nie będzie..nie narób mi problemów.
( Dziewczyna spojrzała na Damona i uśmiechnęła się, wstała i spojrzała na niego przez ramie odpowiadając )
Dziewczyna: Czyżbyś się o mnie martwił? Weź się w garść, wampirowi nie wypada.

Ruszyła w kierunku maszyny. Ten uśmiech....nie wiedziałem ,że potrafi się uśmiechać. Szlak mnie trafia ,że poszła sama. Szkoda ,że nie ma tutaj teraz Stefana, pewnie pośmiałby się ze mnie i dorzucił kilka głupich tekstów. W końcu wraca..
Damon: Czego się dowiedziałaś?
Dziewczyna: Jest spora ale na górze jest zamocowany jakiś kamień, który obłożony jest werbeną i ziołami polanymi krwią. Nie mogłam go zabrać, jest zabezpieczony silną barierą magiczną. Myślę ,że to nie do końca jest zwykła jaskinia. W suficie jest dziura ,a od niej idą lustra ,które ustawione są w siebie, a ostatnie w kamień.
Damon: Widać do rzucenia zaklęcia potrzebuje słońca.
Dziewczyna: Nigdzie nie było Kiliana, chyba wyszli na zewnątrz.
Damon: Możliwe ,że poszedł szukać twojego ojca, zostało nam 30 min do wschodu. Posłuchaj, zrobimy tak, musisz tam pójść i zniszczyć lustra, zyskamy na czasie na tyle by wrócić do domu i zabrać broń. Jeżeli nie możemy ruszyć kamienia to wysadzimy jaskinię wraz z maszyną.
Dziewczyna: A co z moją matką i siostrą? Ponadto szukają mojego ojca.
Damon: Cholera! Rozdzielimy się, Ty pójdziesz po broń ,a ja poszukam twojego ojca. Czekaj na nas w domu.
Dziewczyna: Dobra!

( dziewczyna pomogła wstać Damonowi i ruszyli do wyjścia. )

To wszystko jest cholernie trudne, możliwe ,że nie damy radę ale musimy zniszczyć przynajmniej maszynę.
Gdy dotarliśmy do wyjścia, poczułem się już lepiej. Rozciąłem rękę wcierając w kamień krew by otworzyć wyjście. Dalej już normalnie biegliśmy lecz w pewnym momencie trzeba było się rozdzielić. Zatrzymaliśmy się ale nie miałem pojęcia co powiedzieć. Więc tylko spojrzeliśmy na siebie i daliśmy sobie znać ,że wiemy co robić. Odchodząc, przypomniałem sobie jedną rzecz, odwróciłem się i zawołałem:

Damon: Przez to wszystko zapomniałem nawet spytać jak masz na imię?
Dziewczyna: Heh nie tylko Ty... Mam na imię Ava. A ty?
Damon: Ava....pasuje do charakterku. Damon
Ava: Uważaj na siebie Damonie, znajdź mojego ojca i wracaj.
Damon: Taaak. Miałem jeszcze w planach wstąpić na drinka ale czego to się nie robi dla pięknych kobiet.

Uśmiechnęliśmy się oboje i ruszyliśmy. Taak wiem ,też się czuje dziwacznie, ale przynajmniej wiem jak ma na imię. Pierwszy raz spędziłem z dziewczyną tyle czasu, nie zabiłem jej ani nie... poznałem, a w dodatku nie spytałem o imię mimo iż ratowałem jej życie. Jeszcze trochę i zacznę chodzić na randki, czesać się na Stefana i zostawiać romantyczne liściki na poduszkach dziewczyn wychodząc. Nie ma czasu nad rozczulaniem się, muszę znaleźć teraz jej ojca.

5 komentarzy:

  1. uwielbiam czytac twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach te teksty Damona :) Czekam na następne rozdziały :* Nie myślałeś przypadkiem o napisaniu książki?? - Gabrielle :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz :) Strasznie wciąga >.<
    Ale takie pytanie... Co się stanie... Jak oni już to uratują? O czym będziesz pisać? Wiem, że to trochę głupie, że się tak pytam xd Bo powinnam grzecznie czekać aż pojawią się kolejne rozdziały, ale ja tak nie potrafię ;3 Zawsze myślę na zapas :/ A te rozdziały... No weź XD Musisz kontynuować :x
    Trzymaj się i weny życzę ^^ / LivSbx3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Twojego bloga, kocham te wspaniałe teksty i samego Damona, kocham Twój styl pisania, kocham tą akcję i te wszystkie genialne wątki !!! ♥ Strasznie wciągnęła mnie ta historia i już nie mogę się doczekać co będzie w następnym rozdziale ! Masz prawdziwy talent i nie zmarnuj tego, proszę ! :) Jestem pod wrażeniem, że chłopak potrafi tak dobrze opisywać akcję i ogólnie pisać tak znakomite opowiadania. Dla mnie każdy rozdział będzie teraz za krótki, ponieważ są one tak cholernie ciekawe, że mogłabym czytać je całymi dniami i by mi się nie znudziły :) Polubiłam Avę i jej charakter, bardzo pasuje do Damona :) Fajnie by było gdyby coś pomiędzy nimi zaiskrzyło <3 Z niecierpliwością wypatruję nowego rozdziału ! Życzę weny dawaj mi szybko następny rozdział !!!! xD
    Pozdrawiam :* / Kinga ♥

    OdpowiedzUsuń