niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział VI

~Człowieczeństwo~

Dotarłem do końca lasu, ale po tatuśku ani śladu. Poszedłem się rozejrzeć, chodź głupio to brzmi mając na wzgląd to ,że otacza mnie dosłownie mleko, musiałem kierować się słuchem. Wreszcie przez tą gęstą mgłę zaczęła przebijać się jakaś sylwetka mężczyzny. Szedłem ostrożnie w jego stronę ale gdy zrobiłem następny krok, poczułem jakby moja głowa paliła się żywcem. Upadłem na kolana, nie byłem w stanie nic zrobić, najwyraźniej mi się nie po farciło i wszedłem prosto pod rękę Kilianowi. Z tego co zdążyłem zobaczyć to tylko jego głupi uśmiech.

Kilian: No, no zdawało mi się ,że zamknęliśmy Cię razem z córeczką Logana..widzę ,że znalazł swój swego ale tutaj chyba koniec twojej współpracy z jej córeczką.
Damon: Agh, aa...nie koniecznie, jeżeli uda mi się dosięgnąć do twojego karku..aa!
Kilian: Hahaha zabawne, a myślałem ,że wampiry są jak zombie bez mózgu. No nic, miło było Cię poznać.

Zdawało się ,że zaraz mój mózg będzie wyglądać jak płuca tamtego ,którego spotkałem na początku ale nagle rozległ się huk strzału z broni, pocisk trafił Kiliana w rękę co przerwało smażenie się mojego mózgu. Skorzystałem z okazji i uciekłem ,kierując się w stronę strzału. Niby głupi pomysł ale ucieszyłem się gdy zobaczyłem ojca Avy siedzącego z bronią za autem po drugiej stronie ulicy.

Damon: Dzięki za ratunek..huh, już myślałem.....właściwie nie myślałem bo to za bardzo bolało.
Logan: Nie pora na pogawędki, gdzieś tutaj jest moja żona i córka. Pilnują jej wampiry, Kilian chciał mnie złapać. Musimy bardzo szybko do nich dotrzeć i odbić je z rąk Kiliana zanim je zabije.

Ojciec Avy wyskoczył na przód, celując na wszystkie strony bronią. Ja mogłem tylko nasłuchiwać bicia serc.
Przeszliśmy kawałek ale nic z tego, wtedy przypomniał mi się ten bar w ,którym przesiadywały wampiry.

Damon: Chyba wiem gdzie mogą je trzymać, ale musimy zrobić tak jak ci powiem.
Logan: Nie jestem pozytywnie nastawiony do tego pomysłu ale zgadzam się.

Gdy doszliśmy do baru, kazałem Loganowi wejść od przodu i ściągnąć na siebie uwagę. Ojciec Avy wziął to zbyt dosłownie, wpadł do baru i zestrzelił od razu kilka wampirów więc nie czekając dłużej, użyłem wampirzej prędkości by złapać dziewczyny i wyciągnąłem je na zaplecze. Kazałem im się nie ruszać i wróciłem do środka. Ku mojemu zaskoczeniu, gdy wszedłem na salę, z gromady wampirów została tylko kupa mięsa ,która leżała po wszystkich stołach i poniekąd na ścianach.


Damon: Musze przyznać ,że ten wystrój mi bardziej odpowiada.
Logan: Co z dziewczynami? 
Damon: Są na zapleczu. Nic im nie jest.

Gdy Logan zajmował się swoją rodziną, ja nieustannie myślałem o Avie. Cały czas miałem przed oczami jej uśmiech. Ostatni raz czułem coś takiego gdy poznałem Katherine. Tęsknię za nią ale Ava... nie wiem jak to możliwe ale sprawiła ,że.....to nie jest możliwe, Ja i coś takiego? Hahaha po Stefanie można by się tego spodziewać ale nie po mnie. Rozmyślałem i rozmyślałem aż poczułem szturchnięcie.

Logan: Heh dziękuje, myślałem ,że wampiry nie mają serca ani sumienia.
Damon: Czy cała wasza rodzina uważa tak samo? 
Logan: A spotkałeś kiedyś wampira ,który wolał pogadać z kimś zamiast zabijać?
Damon: .....Dobra pkt dla Ciebie ale tylko dlatego ,że boli mnie łeb i nie mogę myśleć. A teraz bardzo szybko trzeba dotrzeć do waszego domu, tam czeka na nas Ava.

Zebraliśmy się i ruszyliśmy w kierunku domu. Gdy dotarliśmy na miejsce, przed domem stała grupka wampirów ,a wśród nich Kilian trzymający Ave. Przyznam ,że serce mi silniej zabiło, miałem ochotę rozwalić mu łeb i po raz pierwszy nie dla przyjemności. Usłyszałem jego durny śmiech po czym krzyknął:

Kilian: Loganie, przyjacielu umawialiśmy się.. miałeś pomóc mi zlikwidować te wszystkie szkodniki, a Ty nie dość ,że zwracasz się przeciw mnie to jeszcze współpracujesz z jednym z nich.
Logan: Puść moją córkę! Możesz zabrać mnie ale ją zostaw!
Kilian: Niestety, twoja córeczka uszkodziła moją maszynę dlatego teraz Ona idzie ze mną ,a jeżeli chcesz by żyła, musicie mi do jutra dostarczyć nowe lustra, a Ty wykonasz powierzone Ci zadanie. W przeciwnym wypadku, zostanie Ci tylko jedna córka.
Ava: Tato! Mną się nie martwcie, pomóż Damonowi i zabierzcie stąd Mamę i Sophi!

Kilian zniknął z częścią wampirów, a druga część została by pilnować wejścia do lasu. Widziałem jej przerażony wzrok, to sprawiało ,że czułem się jeszcze dziwniej niż przedtem, chciałem ją ratować ale nic nie mogłem zrobić. Wróciłem z nimi do domu. Logan usiadł i zamyślony patrzył w podłogę.


Damon: Co chcesz zrobić?
Logan: On zabrał moją córkę, muszę ją ratować, ale Ona też prosiła bym pomógł Tobie. Kiedyś zrobiłem coś przez co bardzo mnie znienawidziła, nie chcę by znów mnie znienawidziła. Nie wiem co robić.

Spojrzałem na Matkę i siostrę Avy. Były przerażone i wykończone. Z jednej strony zginie tysiące ludzi w tym Ja i może nawet mój brat. Z drugiej strony On zabije Ave...Chyba nie miałem innego wyjścia.

Damon: Posłuchaj, uratujemy Ave. Gdy to się już stanie, zabierzesz je stąd ,a ja postaram się jakoś zniszczyć tą maszynę. Mam czas do następnego wschodu.
Logan: Dlaczego pomagasz nam, zamiast ratować siebie i swoich?
Damon: Bo chodź ciężko mi to przyznać, też byłem kiedyś człowiekiem.

Wyraz twarzy Logana był bardzo dziwny. Widać to co powiedziałem musiało wywołać niezłe zaskoczenie, z resztą nie dziwie mu się, sam byłem zaskoczony ,że to powiedziałem. Uśmiechnął się i powiedział:

Logan: Teraz rozumiem zachowanie Avy. Heh nawet gdy trzymał ją Kilian, wciąż patrzyła na Ciebie...przygotujmy się bo to będzie bardzo trudne.

Bardzo zaskoczyło mnie to co powiedział Logan. Poczułem się....miło. Odwróciłem się plecami do Logana by ukryć swoją twarz. Nie wiem czy odruchowo nie pojawił się na mojej twarzy jakiś głupi uśmiech więc wolę nie ryzykować.

 Poszedłem rozglądnąć się po kuchni po czym spytałem:

Damon: Mam nadzieje ,że masz coś do picia.
Logan: My nie trzymamy w domu krwi
Damon: Miałem na myśli alkohol...przestań trzymać się stereotypów bo to boli.


3 komentarze:

  1. Dla mnie ten rozdział mógłby być trochę dłuższy ale jest super :) Czekam na ciąg dalszy ;* - Gabrielle :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety pisałem to w nocy i musiałem przygotować się do szkoły :/ Dziękuje ;)

    OdpowiedzUsuń