~Tracąc zmysły cz.I~
Gdy wróciłem do hotelu, nie było chyba nic czego nie pragnąłbym bardziej niż zimnej szklanki bourbonu. Jeżeli nie schłodzę trochę mózgu to oszaleje, nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Dopiero co godziłem się z Jej odejściem ,a teraz będę Ją wszędzie widywał, na dodatek te ostatnie słowa.. Chyba na dziś dość wrażeń, dopije drinka i walnę się w łóżko, a jutro zabieram się stąd zanim zacznę drapać ściany i mówić do siebie.
Nazajutrz, spakowałem się, zszedłem do auta by wrzucić rzec To nie było normalne zważywszy ,że wróciłem autem do domu i wypiłem jedynie ,a potem poszedłem spać. Następnego dnia, spakowałem rzeczy i poszedłem znieść je do auta. Chciałem jak najszybciej wpakować je do bagażnika i zabrać się już z tego miasta, ale nigdzie nie mogłem znaleźć kluczyków. Myślałem ,że mnie szlak trawi, wszystko ale nie kluczyki od auta. Przeszukałem dom, rzeczy i nic. Klucze nie mogą tak po prostu sobie znikać. Miałem już tego dosyć tego, byłem pewny ,że to sprawka Avy chodź wiem ,że to głupio brzmi. Postanowiłem to zakończyć ale jedyny pomysł jaki przychodził mi do głowy była matka Avy, z resztą miałem Ją ostrzec. Poszedłem w dość nieciekawym nastroju ale musiałem się hamować bo jutro ma odbyć się pogrzeb Avy. Gdy dotarłem pod dom, zobaczyłem Ją znów, tym razem w oknie. Tego było już za wiele, musiałem coś z tym zrobić tylko nie miałem pojęcia jak. Zapukałem do drzwi i szczęśliwym trafem, otwarła Miriam.
Damon: O dobrze się składa, chyba nie obędzie się bez pani pomocy.
Miriam: Nie rozumiem..
Damon: Pani córka albo chcę bym stał się nałogowym alkoholikiem, albo cholernie chcę czegoś.
Miriam: Powiedz co się stało? Widziałeś ją znów?
Damon: Nie tylko widziałem ale i słyszałem
( Miriam spojrzała na Damona, wyraźnie zaskoczona )
Miriam: Co powiedziała??
Damon: To była ,krótka wiadomość i przerwana jej efektywnym zniknięciem. Kazała mi tylko panią ostrzec i dodała coś o Kiliamie..
( Miriam pobiegła do jednego z pokoi i zaczęła gorączkowo przeszukiwać swoją bibliotekę )
Damon: Yyy...mogę spytać czego szukasz?
Miriam: Posłuchaj, Kiliam to potężny czarownik, jeżeli Ava była w stanie przekazać Ci tą informację to możesz domyślić się czego można spodziewać się po Nim. Trzeba znaleźć jego ciało i pozbyć się go, ale przedtem będę zmuszona spróbować przywołać Ave by powiedziała to czego Tobie nie zdążyła inaczej będziemy tylko na ślepo działać.
Damon: Mam rozumieć ,że będziemy się bawić w hokus pokus i wywoływać duchy w kółeczku?
Miriam: Heh, i mówi to chodzący trup narcyza..
Damon: Jednak miałem racje...wasz charakterek jest dziedziczny
Miriam: Mam! Teraz trzeba ściągnąć jak najszybciej Logana i wszystko przygotować. Na wszelki wypadek poproszę moją przyjaciółkę, czarownice by mnie wsparła podczas seansu.
Damon: Dobra to Ty idź po wiedźmę ,a ja poszukam Logana.
Miriam: Jest prawdopodobnie na cmentarzu.
Wychodząc z domu, odruchowo spojrzałem w okno w ,którym widziałem wcześniej Ave, ale tym razem jej nie było. Poszedłem w kierunku cmentarza, ale nie musiałem na szczęście wlec się tak daleko, zobaczyłem jak Logan wchodzi do baru po drugiej stronie ulicy. Heh przypuszczałem ,że będzie przybity ale nie ,że aż tak. Wszedłem za nim i usiadłem koło niego zamawiając nam dwóm po piwie. Spojrzał tylko na mnie witając się wzrokiem lecz od razu opuścił go, wpatrując się w pusty kieliszek stojący przed nim. Nie wiedziałem nawet jak zacząć, nie chciałem go bardziej dobijać ale nie miałem wyjścia.
Damon: Jak się trzymasz?
Logan: A jak widać? Nie jest łatwo ale trzeba umieć udawać, przecież nie pokaże się tak Miriam i córce. A Ty co tutaj robisz?
Damon: Szukałem Cię. Jest coś co muszę Ci powiedzieć ,a nie wiem jak to zrobić dlatego zastanawiam się czy nie lepiej będzie jak wpierw dopijemy piwo.
Logan: Mów, gorzej być nie może.
Damon: Ava..Widziałem Ją, ale nie tak jak Ci się wydaje, na prawdę, kazała mi bym ostrzegł twoją żonę o jakiś planach Kiliama ale nie wiem o co dokładnie chodzi bo zniknęła w pół zdania.
( Logan spojrzał na Damona poważnym wzrokiem )
Logan: Czy ty zaliczyłeś już dziś wszystkie bary i puby w mieście?
Damon: Ha ha bardzo śmieszne, pogadamy w domu, bo twoja żona wysłała mnie po Ciebie, planuje przywołać Ave i spytać Ją o to co chciała mi powiedzieć,
Logan: Super...w takim stanie mam wrócić do domu?
Damon: Zdążyłeś wypić drinka i piwo, to powinno Cię trochę odstresować, a to w jakim stanie jesteś chyba jest teraz najmniej ważne..
Logan: Masz racje, chodźmy.
Wróciliśmy do domu, Logan poszedł pomóc Miriam, a mnie wysłali do drugiego pokoju po świeczki. Gdy otworzyłem szufladę , obok świeczek leżały moje klucze od auta. Teraz miałem pewność ,że to mi się nie wydawało, w takim razie cokolwiek Ava chcę przekazać, najwyraźniej chcę abym w tym uczestniczył tylko nie wiem w jakim celu. Zaniosłem im świeczki i przeniosłem się do kuchni, nie miałem czego szukać w kręgach czarownic. Gdy wszystko było już gotowe, Miriam i jej koleżanka, stanęły wokół ołtarzyka przygotowanego na przywołanie Avy i zaczęły coś szeptać. Po chwili poczułem Jej obecność.
Ava: Damonie............
( Damon rozgląda się po pokoju )
Ava: Damonie...
( Po chwili Ava pojawia się zaraz obok Damona )
Damon: Wow....Ava?
Ava: Damonie, nie mam wiele czasu, przekaż mamie ,że Kiliam chcę wrócić do żywych wykorzystując inne ciało czarownika ,którego złożą w ofierze. Kiliam także skontaktował się z kimś żyjącym ale nie wiem kto to. Wiem tylko tyle ,że chcą tego dokonać na ołtarzu ,który jest ukryty gdzieś w Indianie. Nie wiem gdzie ale podobno w ,któreś jaskini została mapa z oznaczonym miejscem, ale musicie się śpieszyć bo On już kogoś po Nią wysłał.
Damon: Dlaczego zmusiłaś mnie bym został?
( Ava spojrzała na Damona i uśmiechnęła się )
Ava: Bo chciałam móc zobaczyć Cię jeszcze raz i usłyszeć. Poza tym, moi rodzice sami nie dadzą rady.
Damon: Skoro da istnieje możliwość by On wrócił to może i jest szansa by..
Ava: Nie Damonie, nawet gdyby była, to nie mogę, jestem w połowie czarownicą i są zasady i porządki ,którym nie wolno się sprzeciwiać.
Damon: A od kiedy Ty jesteś taka podporządkowana? Ta śmierć Cię strasznie zmieniła.
( Ava zaśmiała się )
Ava: Heh, nie tylko śmierć....może jeszcze zobaczymy się...mam nadzieje.
Damon: Czekaj!
Miriam: Z tego co słyszeliśmy, udało się więc mów co wiesz...
Damon: To nie będzie takie proste...Logan, szykuj się. Czeka nas dłuuga droga, ale musimy się śpieszyć, wyjaśnię ci po drodze....byłeś kiedyś w Indianie?
Logan: Gdzie?
Ciąg dalszy nastąpi......




Czytając to, mialąm wszystko przed oczami, zupełnie jak w serialu *-*
OdpowiedzUsuńPiękne<3
JakZwykleWspaniałeNieChceMiSięPisaćKreatywnegoKomentarza / LivSbx3 ;))
OdpowiedzUsuń