czwartek, 23 października 2014

Sezon 2 Rozdział III

~Zagubieni~

Wszedłem do pokoju, lekko zagubiony w myślach, o Niej. Niestety mój drogi przyjaciel szybko sprowadził mnie na ziemie swoim dość wyszukanym komentarzem:


Logan: Jest jedno łóżko tak więc....którą stronę bierzesz? - parsknął śmiechem, rozkładając pościel
Damon: Jesteś pierwszą osobą ,która bez randki ,ani nawet drinka, włazi mi do łóżka
Logan: Spokojnie przystojniaku, nie gustuje w umarlakach - spojrzał na Damona próbując utrzymać powagę
Damon: Po tej rozmowie będę mieć koszmary....jeżeli dojdzie do tego chrapanie idę spać do auta.

Gdy już położyliśmy się do spania, patrzyłem w sufit, nie mogąc pozbyć się z głowy smutnego wyrazu twarzy Avy, walczyłem w środku sam ze sobą. Byłem jednocześnie na nią zły ,że mając szansę i wiedząc co czuje i co Ona czuje, rezygnuje z tego ale z drugiej strony szanowałem jej zdanie. Moje myśli przerwało pytanie Logana ,które wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie:

Logan: Co masz zamiar zrobić gdy już zakończymy tą całą chorą sytuacje? Widzę ,że nie jest Ci łatwo o Niej zapomnieć..

Damon: Nie wiem..nie mam pojęcia co dalej. Chciałbym Ją sprowadzić z powrotem ale Ona tego nie chce.....nie rozumiem dlaczego
Logan: Sam po części tego nie rozumiem ale wdała się w matkę więc nie dziwię się ,że podejmuje właściwe decyzje. To przykre ale jestem Ojcem więc powinienem być z niej dumny.

Słysząc te słowa, spojrzałem na wyraz twarzy Logana. Jedyne co zdążyłem ujrzeć nim się obrócił plecami do mnie, życząc mi dobrej nocy, to łza ,która spłynęła mu po policzku, lądując na poduszce, która wcale jej nie skryła. Wiedziałem ,że jego również bardzo to boli, dlatego byłem podwójnie zły. Po chwili sam zasnąłem, zmęczony emocjami jakie we mnie grały z powodu tej dziewczyny i całej tej chorej sytuacji.
Nazajutrz , spakowaliśmy się szybko do mojego auta, Logan coś przegryzł w między czasie, wypiliśmy po szklance Bourbona na przebudzenie i ruszyliśmy poza miasto. Trasa przed nami była cholernie długa, a Ja nie miałem pomysłów na temat rozmowy ,ale to chyba nie przeszkadzało Loganowi bo całą prawie podróż spędził na oglądaniu świata za szybą.
Zaczęło się ściemniać, a my byliśmy dopiero w połowie drogi, ale praktycznie dotarliśmy do miasta położonego najbliżej punktu na mapie więc postanowiliśmy zrobić tam postój na noc ,a z samego rana ruszyć do celu. Na skraju miasteczka stał niewielki motel więc zatrzymaliśmy się tam, Logan od razu poleciał do pokoju, ale Ja jeszcze nie czułem się zmęczony, więc wybrałem się na mały spacerek w celu obadania terenu. Znalazłem jakąś przytulną knajpkę, w sam raz dla mnie.
Usiadłem przy barze, zamówiłem sobie szklankę whiskey i rozglądałem się po sali. Muszę przyznać ,że jak na tak małe miasteczko, sporo osób okupowało tą miejscówkę. Kończyłem pierwszą szklankę, myśląc o następnej kolejce gdy usłyszałem jakby szept wprost do ucha: '' uciekaj, oni tutaj są...Damon wiej!'' . W tym momencie do baru wpadło kilka typków i ruszyło w moją stronę, a u dwóch z nich, zauważyłem broń. Nie było innej opcji jak ucieczka, przecisnąłem się przez tłum i wbiegłem na zaplecze, w tym momencie oberwałem w nogę drewnianą kulą. Nie byłem w stanie uciekać, banda ,która mnie ścigała musiała być bardzo dobrze przygotowana skoro obstawiła nawet zaplecze. Gdy starałem się dźwignąć z ziemi, przed sobą zobaczyłem jakiegoś faceta w równie gustownym stroju co jego wesoła kompania. Jego twarz mi kogoś przypominała, ale nie byłem pewny dopóki nie nie wypowiedział swojej proroczej gadki:



Nieznajomy: Nie mieliśmy jeszcze przyjemności, ale z tego co wiem, poznałeś już mojego wujka...zdaje się ,że masz jego własność, gdzie jest mapa? -przeleciał wzrokiem po Damonie
Damon: Jeżeli twój wujek to Kiliam, to szczerze współczuje, wasz urok rodzinny jest strasznie irytujący. -uśmiechnął się szyderczo
Nieznajomy: Uznam to za komplement, a teraz mów gdzie mapa..
Damon: To nie był komplement, a mapy nie mam

W między czasie gdy udało mi się go zagadać,powoli usunąłem z nogi, nabój. Czekałem na odpowiedni moment by zaatakować, aż wreszcie nadarzyła się okazja. Gdy jeden z jego ludzi podszedł by coś mu przekazać, bez zastanowienia skoczyłem w kierunku jednego z nich ,który miał broń, wyrwałem mu ją i szybkim ruchem przestrzeliłem szyje kilku z nich, jednak ten plan nie przewidywał ingerencji magii. Poczułem dokładnie ten sam ból jaki lubił mi zadawać Kiliam. Głowa zaczęła płonąć, broń wypadła mi z ręki ,a ja spowrotem wróciłem na ziemie. Jeden z nich, podniósł broń i wycelował we mnie, siostrzeniec Kiliama, spojrzał na mnie wesoły od ucha do ucha i powiedział:

Nieznajomy: Biedny wampirek....widać spotkanie z moim wujkiem niczego Cię nie nauczyło...gwoli ścisłości......Mam na imię Drake. - zaśmiał się po czym odwrócił się i odchodząc położył dłoń na ramieniu swojego sługi i powiedział:
Drake: Możecie się pobawić, tylko ma żyć....jeszcze mi się przyda.

Poczułem tylko jak moje nogi i ręce przeszyło kilka kul, po czym straciłem przytomność. Obudziłem się w jakiejś piwnicy, przykuty tradycyjnie do ściany, a obok stało jakieś wiadro z wodą. Leżałem na ziemi wykończony i potrzebowałem krwi, w tym momencie wszedł Drake z jednym ze swoich sługusów, który podszedł do mnie i dla przyjemności, szarpnął za łańcuchy i uśmiechając się głupio, pomachał mi przed twarzą, torebką z krwią. Drake zmierzył mnie wzrokiem po czym westchnął i powiedział:


Drake: Oj biedaku....przyniosłem ci przekąskę, nie chcemy byś nam zbyt wcześnie skonał, ale musisz nam powiedzieć gdzie jest mapa.
Damon: Taki mag, a kawałka papieru znaleźć nie możesz? -westchnął, przełknąwszy ciężko ślinę
Drake: Heh, widzisz to nie takie proste, ta mapa była tak bardzo ważna ,że mój wujek gdy ją posiadł, rzucił na nią zaklęcie maskujące jej lokalizacje, nie chciał by inni czarownicy ją znaleźli, dlatego będę wdzięczny za współpracę. 
Damon: A kto powiedział ,że będę współpracował?
Drake: No tak...w takim razie uświadomię Cię tylko ,że obok stoi wiadro z werbeną, a Ty ledwo się trzymasz. Jeżeli to wiadro wyląduje na Tobie cuż,......wyschniesz- westchnął ponownie i dodał:
Drake: To jak? Teraz zmienisz zdanie? - spojrzał na Damona oczekując odpowiedzi

Chyba nie było innego wyjścia, teraz potrzebowałem by zjawiła się Ava by jakoś ostrzegła Logana przed nimi, ale nigdzie jej nie widziałem. Ja mam zawsze pecha trafiać na ludzi ,którzy oczekują ode mnie trudnych decyzji...

5 komentarzy:

  1. uhu, robi się ciekawie... ^^ nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału! :D życzę dużo weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. suuuuper, na Twoje rozdziały zawsze warto czekać<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Przystojny. Dojrzały. Cudownie pisze... W dodatku TVD... Wyjdź za mnie ;')

    OdpowiedzUsuń