czwartek, 11 września 2014

Rozdział X

~Obietnica~

Nie potrafię uwierzyć w to wszystko co się dzieje. To takie.. takie dziwne, nie mogę się w tym odnaleźć. Wszystko wokół zdaje się żyć innym życiem, jakbym na chwilę był w równoległej rzeczywistości, mimo iż staram się uratować sytuację, nie mogę powstrzymać się od regularnego spoglądania na Ave, przyznaje...boję się samego siebie teraz. Serce mi bije tak szybko ,że dziwie się ,że jeszcze moja klatka piersiowa nie otwiera się jak bagażnik. Udało mi się dotrzeć do źródła maszyny, ale nie jestem w stanie włożyć tam ręki, wszystko jest zabezpieczone magią i werbeną. Przypiąłem ładunek zaraz pod miejscem gdzie zamocowany jest kamień. Teraz pozostaje tylko ulotnić się jak najszybciej. Zeskoczyłem z maszyny ale przede mną nagle wyrosła zgraja Kiliama.
Pozostało tylko walczyć, to nie było trudne, pozbierał samych pierwszaków. Kierowałem się w stronę Avy i Logana, z daleka widać było ,że radzą sobie o wiele lepiej niż ja. W pewnym momencie zobaczyłem jak Logan upada, łapiąc się za głowę. Już wiedziałem co się dzieje, ale musiałem ich ratować. Niestety to nie było takie proste, z daleka mogłem jedynie usłyszeć rozmowę Kiliama z Loganem:

Kiliam: A więc wolałeś mnie zdradzić..zawiodłeś mnie, ale jeszcze nic straconego.
Logan: Aaghaghaaaaa! 
Ava: Zostaw go! Puść go proszę!
Kiliam: Twój ojciec mnie zawiódł, ale jeżeli chcesz by żył, dokończysz jego zadanie.
Logan: Ava, uciekajcie! Aaghaaahga!
(Logan zwija się z bólu, zaciskając dłonie na głowie)
Ava: Dobrze...
Damon: NIE! Puść ich, ja to zrobię..

Ava: Damon nie możesz...
Damon: Spokojnie, nie raz robiłem coś czego nie powinienem. Nie ma innego wyjścia. Kiliam puść ich, zabije wszystkich ,którzy jeszcze oddychają.
Kiliam: Hmm...Czy mi się wydaje czy między młodą łowczynią ,a wampirem pojawiło się coś ludzkiego i wbrew naturze? Teraz to dopiero mnie zaskoczyłeś.
Damon: Puść ich do cholery, powiedziałem ,że to zrobię, im daj po prostu żyć.
Kiliam: Dobrze...ale nie wiem czy jeszcze ci mogę zaufać dlatego wypuszczę Ojca, ale Ava zostanie jako zabezpieczenie.

Tego nie przewidziałem, detonacja jest ustawiona na za dziesięć minut, w sam raz by dotrzeć do wyjścia poza miasto. Nie jestem w stanie obskoczyć całego lasu by mogła stąd uciec. Nie wiem co robić, na dodatek nie potrafię się skupić, wciąż patrzę w jej oczy. Pozostało mi tylko dać jej jakoś znać byśmy wspólnie go zaatakowali i uciekli stąd. Spojrzałem jej jeszcze raz w oczy. Mam nadzieje tylko ,że domyśli się o co mi chodzi..

Damon: Dobrze, niech tak będzie chodź przyznam ,że to mi zajmie ''cholernie'' dużo czasu, ale ''Ava'' nie martw się, przecież póki co ''razem'' sobie dawaliśmy radę prawda?
( Ava spojrzała na Damona, lekko skinąwszy głową na znak ,że rozumie )
Ava: W takim razie nie ma na co czekać prawda? Ruszaj..

Ava gwałtownie odskoczyła za plecy Kiliama, pociągając go za ramie dzięki czemu zwróciła go plecami do mnie, nie mogłem nie zdążyć. Użyłem wampirzej szybkości i błyskawicznie ruszyłem w Kiliama, wycelowałem rękę w jego serce. Moja dłoń przeszła szybko, wyrywając przodem serce na zewnątrz ,które zostało mi w dłoni. Szybko ją wyciągnąłem i ruszyłem do Logana, podniosłem go z ziemi i skierowałem się ku wyjściu. Myślałem ,że Ava jest wciąż zaraz za mną ale gdy dobiegłem do wyjścia z jaskini, Logan krzyknął:

Logan: Damon stój! Ava!!!!!!!!!!!!


Odwróciłem się i zobaczyłem jak z kącików ust spływają dwa cieniutkie strumyki krwi. Postawiłem Logana przy ścianie i ruszyłem do niej. Zdążyłem złapać ją w ostatnim momencie zanim upadła. W jej plecach były wbite ze dwa, trzy drewniane kołki, wyrwane z części maszyny. Zrozumiałem ,że one musiały być wymierzone we mnie, a Ona..... osłoniła mnie. Ava spojrzała na mnie, a ja nie wiedziałem co robić, Widziałem tylko jak krztusi się krwią ,a płomień w jej oczach powoli gaśnie.  

Damon: Ava do cholery coś Ty zrobiła!!! Dlaczego??
Ava: T..tt.tera.teraz jesteśmy kwita heh...
Damon: Co Ty gadasz?? Nie możesz umrzeć, musisz wypić moją krew!
( Damon przegryza delikatnie swój nadgarstek, upuszczając troszkę krwi )
Ava: Ni..nie Damonie...Dziękuje Ci ale nie mogę, nie chcę zostać wampirem. Podjęłam decyzję i nie żałuje jej.
Damon: A ja? Pomyślałaś o mnie?

( Ava delikatnie uśmiechnęła się, chodź ból gwałtownie przerwał go wywołując grymas na twarzy )
Ava: Heh..D..Damon, czy zawsze musi wszystko być jak Ty chcesz? Dziękuje ci za wszystko, cieszę się ,że Cię spotkałam, nie żałuje niczego...może jednej rzeczy. Żałuje ,że nie spędziliśmy tego czasu w innych...ahhaagh...w in..innych okolicznościach.
( Z oka Damona spłynęła łza )
Damon: Musiałaś nawet teraz postawić na swoim?
Ava: Przecież to Ci się we mnie spodobało prawda? Damon, zabierz stąd mojego Ojca i obiecaj mi jedną rzecz..
Damon: Jaką?
Ava: Że jeżeli znów poczujesz coś, nie powstrzymuj tego, nie walcz z tym. Jeżeli stwierdzisz ,że jest tego warta....agh...jeżeli będzie tego warta....walcz o Nią,,obiecujesz?
( Ava, resztkami sił dotknęła twarzy Damona po czym powoli zamknęła oczy )


Złapałem jej opadającą dłoń. Cały się trząsłem. Nie byłem w stanie zatrzymać łez. Byłem wściekły, a jednocześnie zagubiony. Jej oczy zamknęły się, a Głowa opadła mi na klatkę piersiową bezwładnie. Miałem na sobie jej krew, mimo to nie czułem głodu. Czułem ból, cholerny ból. Położyłem ostatni raz jej dłoń na mojej twarzy ,po czym wstałem i ruszyłem w stronę Logana, niosąc Ją na rękach. Logan mimo iż był ogłuszony, także nie był w stanie powstrzymać łez. Spojrzał tylko na jej twarz i pocałował ją w policzek, po czym ruszyliśmy w stronę wyjścia. Nie miałem pojęcia ,że to będzie aż tak boleć. Straciłem coś co dopiero co zyskałem. Żałuję ,że tak długo rozpatrywałem to w głowie zamiast wykonać również jakiś krok. Nienawidzę siebie i tego życia. Całą drogę spoglądałem na jej powoli blednące usta. 

Wydostaliśmy się na zewnątrz równo z wybuchem. Ziemia zasypała się w miejscu maszyny, dogrzebując ją na zawsze wraz z Kiliamem. Położyłem ją w tym samym miejscu gdzie ją zostawiłem. Obmyłem jej tylko kąciki ust od krwi i wyciągnąłem kołki. Chciałem by jej mama i siostra nie zobaczyła ją w takim stanie. Niech przynajmniej pożegnają się z nią zapamiętując Ją jako piękną dziewczynę. Oddałem ją w ręce Logana i kazałem mu iść w stronę wyjścia z lasu, a ja pobiegłem do auta. Gdy usiadłem za kierownicą, nie byłem w stanie opanować łez. Powoli odpaliłem auto i ruszyłem. Zabrałem Logana i pojechałem z Loganem i Avą po jej Mamę i siostrę. Logan siedział z tyłu trzymając na kolanach głowę Avy i wpatrywał się w jej twarz ,która powoli traciła swój promienny kolor. Ja tylko co jakiś czas spoglądałem w lusterko lecz nie byłem w stanie nic powiedzieć.

3 komentarze:

  1. Jprdl.... Przez Ciebie się poryczałam ;______; Kiedy Ava umierała.... Kuźwa >.< Jak mogłeś mi to zrobić? xd Liczę, że jakoś to odkręcisz! :D
    Dużo weny! ^^ / LivSbx3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejkuu *.* Uzależniłam się od tego <3 To jest po prostu nieziemskie :) Uwielbiam Cię xD Jesteś taką polską wersją Damona za co wszystkie Cię kochamy <3 :D Poważnie... super wcielasz się w jego rolę i nie wyobrażam sobie żebyś mógł to robić lepiej ! To jest mega xD ! Bardzo podoba mi się postać Avy ♥ Szkoda, że niestety musiała umrzeć... Tylko że wcale nie musiała ! Powiedz dlaczego ją uśmierciłeś ?! :D Taka piękna chwila pomiędzy nią a Damonem *o* Mam nadzieję, że jakoś to wszystko się tak potoczy, że przywrócisz nam Avę :))) Biedny Damon♥ Rozumiem co musiał wtedy czuć :c Mam jeszcze takie pytanko :) Kiedy będziemy mogli zapoznać się z wyglądem Avy ? Jeśli oczywiście będzie taka możliwość ^^
    Czekam na następny rozdział <3 ! Życzę mnóstwo weny i pozdrawiam :**** / Kinga ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny,świetny,świetny <33 czasem czytam kilka razy jeden rozdział.Piszesz pięknie i masz talent. Nie mogę się doczekać kolejnej części.

    OdpowiedzUsuń